Recenzja Can’t Stop – gry, w którą ciężko przestać grać:)

cantstop700350

Muszę tę grę opisać! Wpadła mi i moim znajomym w oko podczas grywania na boardgamearena.com – cała ekipa rozleciała się po różnych zakątkach globu i została nam jedynie gra przez internet. Nie zawsze mamy jednak ochotę na cięższe tytuły jak Tzolkin, grywamy wtedy np. w Sabotażystę, czy właśnie w Can’t Stop! Przez internet jedna rozgrywka trwa 3 minuty na osobę, normalnie też niewiele dłużej. Na targach Gramy gra była do kupienia na wyprzedaży Rebela za 20zł, więc oczywiście należało grę zakupić :) Ceny na rynku 70-90zł to oczywista przesada, ponieważ grę można przygotować w 2 minuty na kartce.

Can’t Stop to fajny filler, niezobowiązujący ale wciągający zarazem. Mimo iż gra ma już ponad 30 lat i powstało mnóstwo nowych gier, warto zagłębić się w ten klasyk. Powstało wiele wersji, próbujących uzyskać fajny klimat, lecz tak naprawdę klimatu tu nie uświadczymy. W wersji którą ja nabyłem, celem gry jest wspinanie się po szczytach górskich poprzez rzucanie kośćmi. Osoba, która jako pierwsze dotrze na trzy z jedenastu szczytów, wygrywa!

Jak będzie wyglądać sama gra? Otóż będziemy rzucać czterema kości i z otrzymanego wyniku wybierać sobie dwie pary. Następnie wybrany wynik będzie oznaczany poprzez neutralne pionki na planszy. Na planszy znajdziemy trasy od 2 do 12, czyli możliwe do wykonania rzuty z dwóch kości. Jak wiemy, wynik 7 wypada najczęściej, ale wtedy mamy także najdłuższą trasę do pokonania (aż 13 stopni), dla porównania – przy wynikach 2 lub 12 na trasie mamy tylko 3 pola do wspięcia.

W kolejce możemy wspinać się maksymalnie trzema alpinistami (neutralnymi pionkami).

Przykładowy rzut: 2 3 4 5

Możemy:

wybrać 2+3 = 5 i 4+5 = 9 i wspiąć się na trasie 5 i 9

wybrać 2+4 = 6 i 3+5 = 8 i wspiąć się na trasie 6 i 8

wybrać 2+5 = 7 i 3+4 = 7 i wspiąć się na trasie 7 dwukrotnie (o dwa pola do góry)

Jeżeli mamy możliwość wejścia na jedną lub dwie nowe trasy z naszego wyboru par kości, musimy to zrobić. Wybraliśmy jednak podwójne wspięcie się na trasie 7.

IMG_4361

W kolejnej turze rzucamy: 3+4+6+6

Możemy:

wybrać 3+6=9 i 4+6=10 i wspiąć się na trasie 9 i 10. Łącznie wspinamy się już po 3 (maximum) trasach: 7, 9, 10

IMG_4363

wybrać 3+4=7 i 6+6=12 i wspiąć się na trasie 7 (na której już się wspinamy neutralnym pionkiem) i na trasie 12. W tej opcji wspinamy się nadal dopiero na dwóch szczytach (7 i 12), jedną opcję mamy wolną.

IMG_4364

Jeżeli jesteśmy już na trzech trasach np. 7, 9 i 10 to szukamy w rzutach takich wyników, aby móc się wspiąć przynajmniej na jednej z tych tras. Jeżeli wypadnie np. 1 3 3 5 to nie mamy żadnej pasującej pary i tracimy WSZYSTKIE rzuty, jakie udało nam się uzyskać w tej turze.

W każdej chwili naszej tury możemy powiedzieć też STOP zamiast rzucać i wtedy alpiniści ustawiają nowe obozy. Kładziemy żetony w naszym kolorze na uzyskanej pozycji i gdy w następnej turze będziemy wspinali się po linie, w której mamy już jakąś pozycję, zaczynamy od położenia neutralnego pionka o jedne oczko wyżej niż nasz obóz.

Gramy aż jedna osoba zdobędzie trzy szczyty – i tu mamy ostatnią zasadę. Kiedy jakikolwiek szczyt zostanie zdobyty i gracz oczywiście zakończy turę poprzez zastopowanie, ten szczyt należy do niego i już nikt nie może go zdobyć. Pozostałe pionki innych graczy na tym szczycie są im oddawane i przy kolejnym tworzeniu par kości, nie wolno wybierać już tego konkretnego wyniku. Powoduje to, iż im dłużej gramy, tym szybciej będą kombinacje niemożliwe do wykonania i tym wcześniej trzeba będzie kończyć swoją turę.

Nad czym właściwie mamy kontrolę? Nad wynikiem kości?:) Każdy gracz będzie chuchał w kości, mówił że to jego pro skill daje takie rzuty. Jedyną rzeczą nad jaką panujemy jest wybór par z dokonanego rzutu i to, kiedy powiedzieć STOP. To jest właśnie esencja gry Can’t Stop – gdy zaczniesz się wspinać i na dodatek będzie Ci to dobrze szło, nie będziesz chciał przerwać dobrej passy, oddać przeciwnikowi danego wzgórza.

Grę bardzo lubię i polecam. Na odpoczynek od cięższego tytułu, gdzie jednak emocje będą wzrastać! Na chwilę oddechu od mozolnego wyliczania swojego ruchu, wystarczy podstawowa znajomość statystyki. Jest chęć odegrania się przeciwnikowi, jest żyłka hazardzisty, mamy krótki czas rozgrywki, co wszystko fajnie się łączy. Nic tak nie poprawi humoru i nakręci jak podpuszczający znajomi „uuu nie dasz rady, chyba spasujesz:)”.

#Emil

3 Responses

  1. Arek pisze:

    Polecam i dodam, że nic na świecie nie cieszy bardziej niż zabranie komuś wzgórza po tym jak dana osoba wydygała jedno oczko przed końcem.

  1. 7 stycznia 2016
  2. 15 lipca 2016

    […] Can’t stop! -> TUTAJ RECENZJA tę gre możecie wykonać sami, na kartce […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *