Pierwsze spojrzenie na Santiago

santiago1

 

Pewnego razu w Gdańsku… a konkretniej to na ostatniej edycji Gramy, miałem okazję zagrać w miarę lekką grę pokroju Carcassonne z wbudowaną licytacją. Konkretniej mówimy tutaj o Santiago, starej grze, na nowo wydanej przez Trefla, w której wcielamy się w plantatorów uprawiających egzotyczne owoce. Sprawa jednak nie jest taka prosta, ponieważ bez ciągłego nawadniania uprawy zmarnieją i finalnie wyschną, czyniąc nasz wysiłek daremnym.

Grę zaczynamy z paroma Escudo w kieszeni, wielkimi ambicjami i kłopotem z wodą. Naszym celem jest jak najlepsza uprawa roli, tak by nasze pola dały nam najwięcej punktów. W pierwszej fazie tury losujemy kafelki plantacji (banany, kokosy, papryka, arbuzy i winogrona), po czym każdy z graczy ma prawo zalicytować wybraną przez siebie kwotę, o przywilej pierwszego zasiewu. Pierwsza osoba, która spasuje przejmuje kafelek budowniczego, o którym napiszemy dalej. Po fazie licytacji, gracze po kolei wybierają i zasiewają wybrane kafelki, po czym zwycięzca licytacji ma prawo do ponownego zasiewu ostatniej niewybranej wcześniej plantacji z karą jednego pracownika (żetony mają na sobie nadrukowanych pomocników, którzy wskazują ilu możemy zatrudnić ludzi do pracy przy tym polu przy zasiewie) jako bonus. Gdy wszyscy już posiali wybrane przez siebie kafle następuje najważniejsza część rozgrywki. W tej fazie gracze zdecydują którędy pociągnięty zostanie wodociąg. Ma to kluczowe znaczenie, ponieważ uprawy bez wody stopniowo tracą pracowników, aż w końcu usychają, pozostawiając za sobą spękaną ziemię. Każdy z graczy może próbować przekupić budowniczego, tak by postawił rurociąg tam, gdzie oni sobie tego życzą, a sam budowniczy może zaakceptować najlepszą ofertę, bądź samemu zdecydować gdzie budować, o ile zapłaci bankowi karę o 1 Escudo wyższą niż najwyższa oferta, którą otrzymał. Każdy z graczy ma również jeden awaryjny rurociąg, który może postawić w dowolnym momencie gry, kiedy i gdzie uzna to za stosowne.

01297_096_03

Bardzo ważnym jest aby takie same plantacje gromadzić w skupiska, gdyż pionki pracowników dają nam punkt za każdą plantację tego samego rodzaju w całym skupisku ( także jeśli udało nam się mieć 6 pracowników na plantacji bananów obejmującej 8 kafelków, to dostajemy za nich razem 48 pkt) i to dlatego czasami licytacja na początku rundy może być bardzo zacięta, jeśli do zyskania jest kafelek wyjątkowo dużego skupiska.

Na początku kolejnej rundy każdy z graczy dostaje 3 Escudo wypłaty, które będzie mógł wydać podczas licytacji, czy też fazy budowniczego. Cała gra toczy się do wyczerpania żetonów plantacji, po czym następuje finalne podliczenie punktów (pieniądze również liczymy w stosunku 1:1) i już mamy zwycięzcę!

IMG_2299

Elementy gry są wykonane bardzo dobrze, kafelki jak i plansza to solidny karton, rurociągi, oraz pracownicy są drewniane, chociaż szkoda że pracownicy to zwykłe kwadraciki. Grafiki są wyraźne i czytelne, nic się ze sobą nie zlewa, oraz jest dobrze dopasowane do reszty.

Całościowo Santiago jest planszówką dopracowaną, ładną i z całą pewnością ma dosyć duży potencjał by zawitać na stołach rodzinnych, albo i nawet u niejednego wyjadacza, ponadto warto wspomnieć że gra jest niezależna językowo, więc jeśli tylko znamy zasady, to nie będzie najmniejszych problemów z przekazaniem ich nawet obcokrajowcowi.

#Niewodnik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *