Recenzja Celestii – nowy must have!

Śliczna, baśniowa grafika, pastelowe kolory przywodzące na myśl marzenia oraz sny, to tylko pierwsze wrażenie z przelotnego spojrzenia na pudełko, a ja już się zakochałam. Jednak czy pod tą piękną otoczką kryje się gra warta mojej miłości? Szanowni Awanturnicy, zapraszam do magicznej krainy, którą próbował odnaleźć Guliwer! Oto Celestia!

W przygodach Guliwera, główny bohater próbował znaleźć magiczną krainę pełną skarbów. W grze wydanej przez Hobbity, wcielamy się w rolę podróżników, którym udało się to czego nie dokonał Guliwer. Odkryliśmy Celestię i przemierzamy ją naszym powietrznym statkiem starając się dolecieć jak najdalej i zdobyć najbardziej wartościowe skarby. Jednak stada ptaków, burze albo gęste chmury mogą nam w tym przeszkodzić i spowodować rozbicie statku. Celestia to gra blefu i jak niektórzy twierdzą strategii, lekka imprezówka, przy której nawet najbardziej zatwardziali przeciwnicy losowości powinni się dobrze bawić.

 

celestia700350

 

W średniej wielkości pudełku znajdziemy pięknie wykonane karty skarbów i ekwipunku, cztery kości akcji, żetony Awanturników i miast oraz nasz wspaniały statek powietrzny! Celestia na pewno nie jest pierwszą grą, która postawiła na trójwymiarowy gadżet, właściwie pojawiają się one coraz częściej (nawet jeśli niekoniecznie są potrzebne , ale nawet mimo to ciągle mnie zachwycają. Statek powietrzny jest bardzo porządnie wykonany i przygotowany do samodzielnego złożenia. I jeszcze przed pierwszą partią mamy frajdę z gry! Wyobraźcie sobie, możecie kłaść swoje pionki na karcie, która nazwana jest statkiem, albo na jego cudownej trójwymiarowej miniaturce. Piękne grafiki i statek, Celestia wygląda cudownie i pod tym względem nie można zarzucić jej absolutnie nic.

Mimo, że zwykle w grach oczarowuje mnie mechanika: nowa, oryginalna, banalna w zasadach, ale dająca wiele możliwości, Celestię zaczęłam opisywać przybliżając wam klimat. Bo to jedna z tych nielicznych gier, w których nawet ja, całkowicie klimatycznie sucha, czuję dreszczyk emocji podejmując decyzję i dociągając skarby. Ale jak to działa? Bardzo, bardzo prosto. Na stole układacie żetony miast zgodnie z kolejnością, obok nich kładziecie karty skarbów tego samego koloru, każdy z graczy bierze żeton Awanturnika, a na statku powietrznym umieszcza swój pionek. W zależności od ilości podróżników, dociągamy 8 (2-3 graczy) lub 6 (4+) kart. Wybieramy pierwszego gracza, który na tę rundę będzie tytułował się kapitanem i zaczynamy rozgrywkę.

Kapitan rzuca kośćmi, tyloma ile jest potrzebne żeby przelecieć statkiem do kolejnego miasta (jest to zaznaczone na żetonach miast). Teraz zaczyna się prawdziwa zabawa. Żeby Awanturnikom udało się polecieć dalej Kapitan musi mieć na ręce karty Ekwipunku, które niwelują efekty wyrzucone na kościach. Róg, by odstraszyć ptaki; piorunochron, by przetrwać burzę; działo by pokonać piratów lub kompas, by znaleźć drogę wśród gęstych chmur. Jednak Kapitan nie zdradza jakie karty ma na ręku i czy jest w stanie bezpiecznie przeprowadzić statek przez niebezpieczeństwa, póki wszyscy pasażerowie nie zdecydują: lecą dalej czy wysiadają. Po tym, jeśli kapitan posiada odpowiednie karty ekwipunku, musi je rzucić i statek przemieszcza się do kolejnego miasta. Wybierany jest nowy Kapitan spośród tych Awanturników, którzy zostali na statku. Pasażerowie, którzy zdecydowali się wysiąść zostają i dobierają kartę skarbu miasta, w którym zostali, a ich podróż dobiegła końca. Reszta leci dalej, by zdybywać bardziej wartościowe kosztowności. Jednak, jeśli kapitan nie miał odpowiedniego ekwipunku, statek się rozbija i pasażerowie którzy chcieli konturować podróż nic nie zyskują. Statek powietrzny wraca na początek drogi i rozpoczyna się nowa podróż z nowym kapitanem. W międzyczasie Awanturnicy mogą rzucać karty mocy, które pozwolą im zdobyć więcej skarbów lub przeszkodzą innym w odkrywaniu kolejnych miast Celestii. Gra kończy się, gdy któryś z podróżników zbierze skarby warte 50 punktów.

Mechanika nie zachwyca? Pewnie tak. Ale to zupełnie nie wpływa na ilość radości płynącej z gry. A może to właśnie dzięki temu, Celestia jest tak lekka, że po kilku partiach z rzędu dalej nie ma się dosyć. Jedyne co może troszkę odstraszać to cena, sugerowana 89.99 jak na grę imprezową, niezbyt duże i niezbyt wypełnione pudełko może być sporą barierą.

Celestia jest bardzo ciekawą, emocjonującą grą imprezową, znacznie różniącą się od innych gier tego gatunku. Nie jest tak bardzo prosta jak Dobble, czy Dixit, ale nie ma wielu kart, które trzeba dokładnie czytać jak w Bangu, czy Fluxxie, co moim zdaniem sprawia, że jest naprawdę wartą przetestowania w towarzystwie. Dla mnie jest fenomenalną nowością na wszystkie spotkania z grającymi i niegrającymi znajomymi. Prosta, z fajnym elementem blefu, poczuciem ważkości decyzji i cudownym statkiem powietrznym! Spróbujcie koniecznie

#Ola

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *