Recenzja Cthulhu Fluxx + Konkurs!

Cthulhu Fluxx to prosta w zasadach karcianka, w której to my tworzymy mechanikę, cel gry oraz zasady. Główne zasady są bardzo łatwe do wytłumaczenia, wystarczy powiedzieć zdanie: „Na początku gry każdy dostaje po 3 karty na rękę i w swojej turze każdy będzie dobierał 1 kartę i zagrywał jedną kartę. Są to zasady podstawowej, które w trakcie gry będą modyfikowane”. Następnie dajemy każdej osobie Kartę Pomocy, czyli legendę, w której mamy opisane wszystkie karty – wygląd znaczka, nazwa typu kart oraz opis. Krótkie przejrzenie wzrokiem zajmuje graczom 30 sekund, podczas których mówimy, że aktualnie nie ma warunku zwycięstwa w grze (czyli Celu) i że to my musimy go wystawić na stół.

DSC_4333

W skrócie:

– Nowa Zasada (żółta karta) = zmienia reguły gry, np. zamiast 1 karty dociągamy 4.

– Cel (różowa karta) = gdy któryś z graczy spełni wymagania celu, wygrywa grę. Poprzedni leżący na stole cel jest odrzucany.

– Fant (zielona karta) = Kładziemy je przed sobą, najczęściej to fantów potrzebujemy, aby spełnić dany cel w grze. Są to tak jakby nasze dobra. :)

– Akcja (niebieska karta) = Jak sama nazwa wskazuje, wykonujemy polecenie Akcji i odrzucamy ją.

– Zonk (czarna karta) = Po dobraniu takiej karty, natychmiast musisz ją zagrać i dobrać kolejną kartę (nie straciliśmy wtedy akcji zagrania). Jest to najczęściej klątwa, która nie pozwala nam wygrać gry.

W grze znajdziemy także Antycele (które po spełnieniu przez Graczy powodują ich przegraną) oraz Niespodzianki (które mają różny efekt, w zależności czy zagraliśmy je w swojej/nieswojej turze).

DSC_4331

Jest to typowa gra (jak np. List miłosny, Intrygancji), kiedy zamiast tłumaczyć zasady, aż każdy niby zakuma, lepiej powiedzieć: ZAGRAJMY! Jedna tura wszystkich graczy i już większość ogarnia, a w razie potrzeby zerkamy na Kartę Pomocy.

Mamy więc przyjemnego fillera, w którego mogą grać zarówno zajadacze, jak i początkujący planszówkowicze. Ale zaraz zaraz… czymś absolutnie fenomenalnym jest to, iż nie przewidzimy czasu rozgrywki. Gracz może wygrać w 5 minut, możemy przegrać z grą po 15 minutach, ale ostatnio nie potrafiliśmy w 30 minut skończyć jednej partii. Mimo iż wydaje się, że gra jest zero-jedynkowa, to w kolejnych to rozgrywkach gracze zaczynają kombinować, wymyślać combosy i regulować zasady ogólne, aby były pod nich.

Po kolei zakochiwałam się w Munchkinie, Intrygantach, Exploding Kittens, aż w końcu przyszła pora na kolejną karciankę, którą jest właśnie Fluxx. Black Monk wydał grę w trzech różnych wersjach: zwykłej, Cthulhu i Zombie – i trafił tym w serca wszystkich graczy! Kto nie lubi udziwnień – gra w zwykłego. Kto kocha twórczość Lovecrafta – po prostu musi sięgnąć po wersję Cthulhu! A komu podobają się klimaty martwych, ale jednak w jakiś sposób żywych ludzi – gra w Zombie i ma przy tym niezłą radochę!

IMG_20151107_210221

To jest po prostu kolejna cudowna karcianka, od której nie można się wręcz oderwać – grasz i grasz i jak już gra się kończy to chcesz jeszcze i jeszcze! Po pierwszym dniu obfitującego w wiele partii gry, wstając z rana moimi pierwszymi słowami były „Zagramy we Fluxxa?”. To jest właśnie jedna z tych gier Black Monka, które wciągną Cię bez reszty. Grasz na własne ryzyko! 😀

DSC_4344

Gra spodoba się wszystkim, którzy lubią proste w zasadach karcianki i tym, którzy lubią mieszać i modyfikować. Tym złośliwym i tym kochającym klimaty cthulhu lub zombie, w jakich został wydany Fluxx. Wszystkim tym, którzy potrzebują w swojej kolekcji gier „przerywników”, które można ze sobą zabrać do pubu. Ale również będzie dobrą propozycją na kilka partii z rzędu – bo jak się wkręcisz to już nie ma odwrotu. :)

KONKURS!

Mamy do przekazania Wam jednej spośród egzemplarzy, które otrzymaliśmy od Black Monk Games a mianowicie Zombie Fluxx! Aby wziąć udział w konkursie należy mieć polubiony nasz profil na facebooku oraz odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie: Zbliża się Apokalipsa Zombie. Macie mało czasu na ucieczkę i możecie wziąć ze sobą tylko jedną grę planszową. Jaka to będzie gra i dlaczego?

Odpowiedzi (w maksymalnie 3 zdaniach!) prosimy pisać w komentarzu pod tym postem bądź w komentarzu pod postem na fb. Konkurs trwa do końca poniedziałku 23 listopada, po tym czasie wybierzemy zwycięzcę i ogłosimy go w tym poście oraz na facebooku :)

Za przekazanie gier do recenzji i konkursu dziękujemy wydawnictwu Black Monk Games!

DSC_4335

#Gała

Edit:

Wyniki Konkursu! Najbardziej spodobał nam się komentarz Mateusza Garusa o Monopoly (ta szydera nas powaliła :D) i to mu postanowiliśmy przyznać nagrodę w postaci Cthulhu FLuxx :) Mateuszu, napisz do nas na facebooku w wiadomości prywatnej swój adres do wysyłki. Gratulujemy! A już niedługo kolejny konkurs :)

21 Responses

  1. Seba pisze:

    Przydałaby się jakaś wystrzałowa gra, przy której można się albo coś/kogoś rozerwać…Hanabi! :)

  2. Paula pisze:

    Na zbliżającą się zombie-apokalipsę powinniśmy zabrać Dixit. Dlaczego? W szarej codzienności walki z zombie, zamartwiania się, jak wyglądać będzie przyszłość, czy uda nam się przeżyć do jutra… przydałaby się gra, która nie będzie nas dołować, ale taka która może dać nieco radości, kolorów i nadziei, a przy tym pobudzi kreatywność – niezbędną do przetrwania w takich warunkach.

  3. Magda pisze:

    Na Apokalipsę zombie zdecydowanie najlepszy był by Horror w Arkham. Aby zombie nie głodowały rzucałabym im żetony poczytalności z gry (mają wygląd bardzo smakowitych mózgów). A gdy by mi się mózgi skończyły zawsze mogłabym poszczuć zombie którymś przedwiecznym i byłoby po kłopocie.

  4. Aga pisze:

    Witam bardzo fajna ta wasza gra biorę ją gdy będę musiała uciekać

  5. Robert pisze:

    Bierzemy oczywiście grę, w którą akurat gramy. Na 95% będzie to Munchkin – połączenie wersji Zombie z Apokalipsą. Z kart można się tyle dowiedzieć! Jakich przedmiotów można używać w walce, jakie postacie prosić o pomoc, jakie klątwy można rzucać, jak najlepiej uciekać, i co nas czeka w razie przegranej. Obawiam się tylko, że współtowarzysze bardziej niż walką będą się zajmować zdobywaniem poziomów :)

  6. Julia pisze:

    Zabrałabym ze sobą jak najbardziej Talizman a dokładniej Magię i Miecz. Zaprosiłabym zombie do wspólnej gry a kiedy te miałyby już nazbieraną dużą ilość sztuk złota lub inne kartoniki dmuchnęłabym w nie. Plan idealny na pokonanie zombie, mogę się założyć że same zagryzłyby się z wściekłości!

  7. naimad pisze:

    Typuję Jenge ta gra jest pełna drewnianych elementów za pomocą których mogę w razie potrzeby rozpalić ognisko, lub zaostrzyć je w odpowiedni sposób i używać jako końcówek zatrutych strzał. Mogę wykonać z nich przedmioty który pomogą przetrwać apokalipsę chociaż o kilka kolejnych dni

  8. okusiaa pisze:

    A ja przekornie zabrałabym Takenoko! Dlaczego? A z dwóch powodów. Po pierwsze można w zombie rzucać kaflami które wbijając się w nich swoimi kantami spełniałyby funkcję shurikenów. Następnie podrzucamy zombiakowi mięso a w nim ukryte kawałki bambusów z gry. I jak w „Kilerze” zadławienie zupełnie irracjonalnym przedmiotem może zwieńczyć sukces 😀

  9. Wojtek pisze:

    Zabrałbym „Piratoons”, ulubioną grę moich dzieci. Apokalipsa czy nie, sobotnie rodzinne partyjki to świętość.

  10. Jakob pisze:

    Zdecydowanie wybieram Munchkina plus dodatki 1-8 , setki możliwych kombinacji pozwolą mi na wielogodzinne granie nie nudząc się przy tym ogranymi schematami. Dodatkowo przy tylu dodatkach zawsze można zagrać w większej grupie i zdobyć sprzymierzeńcow w walce z zombiakami podczas apokalipsy. Coś dla funu i praktyki Pozdrawiam.

  11. Elemenek pisze:

    Biore Twilling Imperium, tak duze pudelko ze mozna sie za nim schowa, uzywac jako broni lub ewentualnie rozlozyc i zajac gra Zombie na kilka ladnych godzin.

  12. Wojtek pisze:

    Zabrałbym „Snorta!” – mnóstwo śmiechu – co byłoby świetnym oderwaniem się od walki z zombiakami.

  13. Piotrek pisze:

    „osadnicy z Cattanu” – ponieważ są bardzo fajną grą i są ciekawi. Gra ma wiele ciekawych dodatków i jest bardzo dokładnie zrobiona.
    Ta gra mnie zainteresowała.Bardzo ją lubię.

  14. Ripperek pisze:

    Monopoly – zrzucić nad terenem opanowanym przez zombiaki – zombie wyginą z nudów :)

  15. bezaczek7 pisze:

    Zabrałabym „Wsiąść do pociągu”, ponieważ w pudełku jest sporo plastikowych pociągów, które rzucałabym za siebie uciekając przed zombiakami. One nadeptywałyby na nie, jak wielu rodziców na lego w pokojach swoich dzieci 😉 i padałyby na miejscu łapiąc się z bólu za swoje kończyny!

  16. pawelacb pisze:

    Nie biorę żadnego pudełka z grą, będzie mnie tylko spowalniało. Biorę karabin automatyczny, trochę granatów i innych podręcznych gadgetów, mapę z dokładnie oznaczonymi skupiskami zombie i zaczynam grać w Martwą Zimę wersja plenerowa z customową mapą. Jak spotkam innych graczy to może jakiś turniej się zorganizuje, jest szansa na sporą regrywalność ze względu na wiele dróg do zwycięstwa, losowe ustawienie zombie i nowatorską mechanikę „zombie zdechnie” (nie mylić z worker placement).

  17. Dorota pisze:

    Jeżeli mam uciekać to nie wezmę nic ciężkiego, i bez tego w szpilkach bezgłośna ucieczka jest trudna :) Poza tym żetony, pionki, surowce będą strasznie hałasowały w trakcie ucieczki i ściągną na mnie pościg zombie. Wybieram więc Port Royal, prosta, szybka karcianka, zmieści się do kieszeni, nie narobi hałasu a łatwe zasady przy braku innych współgraczy ogarną nawet zombie.

  18. Kudlaty pisze:

    Odpowiedź jest banalnie prosta- SABOTAŻYSTA. Gra wciąga, budują zdrową rywalizację, mieści się w kieszeni oraz ma banalne zasady dzięki którym każdy zombiak może zagrać razem ze mną jako dobry (zombi) krasnoludek lub jako ten zły (zombi) krasnoludek 😉

  1. 20 listopada 2015

    […] 23.11 trwa konkurs na Plansznoobkach. Do wygrania Zombie […]

  2. 21 listopada 2015

    […] 23.11 trwa konkurs na Plansznoobkach. Do wygrania Zombie […]

  3. 7 stycznia 2016

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *