Recenzja gry Hocki Klocki

hockiklocki700350

Nie pamiętam na którym konwencie poznałam Hocki-Klocki. Przy stoisku Black Monka zobaczyłam stolik pełen cudownych, kolorowych klocków. Do tego obok siedział Serek, gotów tę szaloną nowość wytłumaczyć, więc musiałam skorzystać z okazji i spróbować. Moje wewnętrzne dziecko oszalało – planszówka i Lego (no, oryginalne lego to nie jest, ale też się liczy!), jak to się stało, że wcześniej nikt tego nie wymyślił?

DSC_4389

W pudełku są właściwie tylko karty i klocki, ale okazuje się, że właśnie tyle wystarcza, żeby stworzyć naprawdę dobrą imprezówkę. Do jakości nie można się przyczepić, a instrukcja jest zrozumiała i przejrzysta. No dobra, ale o co tak naprawdę chodzi? W Hocki grać może od 4 do 9 osób i mimo, że jest to gra drużynowa, nieparzysta liczba osób nie sprawia wielkiego problemu. Na początku każdej z ośmiu rund gracze dobierają się w pary (w przypadku nieparzystej liczby graczy jedna osoba czeka, obserwując i sędziując) i wybierają, który z nich będzie budowniczym, a który architektem. Ma to kluczowe znaczenie dla rozgrywki.

DSC_4391

W rundzie gracze będą próbowali zbudować konstrukcje przedstawione tylko jako cień, zarys na kartach kształtów. Przed grą każdy dobrał po dwie karty z czterech różnych stosów kart, dających od 5 do 8 punktów. Budowle na najbardziej wartościowych kartach oczywiście są najtrudniejsze do zbudowania. Po podziale ról architekt wybiera jedną z kart i opisuje ją, tak żeby budowniczy stworzył ją z klocków. Kiedy jednej z drużyn uda się wykonać zadanie, przewraca klepsydrę odmierzającą pozostałe drużynie przeciwnej 30 sekund. Później porównujemy budowle z zarysem na karcie, jeśli konstrukcja jest poprawna każdy członek drużyny dostaje punkty z karty. Dodatkowo, drużyna, która ukończyła zadanie pierwsza, dostaje również punkty z karty zasad.

6

Budowanie samo w sobie nie jest łatwe, dla mnie to zupełnie czarna magia: patrzę na cień konstrukcji i nie mam pojęcia, jakich klocków powinno się użyć do jej zbudowania – tak beznadziejnym architektem jestem. A Hocki wcale mi tego nie ułatwiają, bo przed każdą turą dodatkowo odsłaniamy kartę zasady. Będziemy musieli jej przestrzegać tworząc nasze konstrukcje. Opisywanie budowli gestami, konstruowanie z zamkniętymi oczami albo skrzyżowanymi palcami, to tylko przykłady trudności jakie serwuje nam gra.

DSC_4388

Ta gra po prostu nie może się nie podobać! Ktokolwiek bawił się Lego jako dziecko musi z przyjemnością do tego wrócić, chociaż teraz jest trudniej, a budować musi na przykład nie używając kciuków! Naprawdę, na początku starsznie trudno wyobrazić sobie jakich klocków potrzebuje nasz biedny budowniczy do stworzenia konstrukcji. Pół biedy jeśli wybraliśmy kartę za 5 punktów, te za 8 mnie przerażają i paraliżują! Budowniczy też nie ma łatwo, wszystkie drużyny graja w tym samym czasie, jest ogólny krzyk i chaos, budując albo nie słyszysz wskazówek, albo nie możesz znaleźć odpowiednych klocków. Testowałam Hocki na kolegach, którzy nie lubią Munchkina i uciekają kiedy wspomni się gry z Rigorem Mortisem. Podchodzili więc do Hocków Klocków z rezerwą, ale bawili się doskonale, chociaż oczywiście nie mogli tego przyznać.

DSC_4386

Polecam również do gry z dzieciakami, Hocki bardzo rozwijają nie tylko zdolności manualne, logiczne myślenie i wyobraźnię przestrzenną, ale także umiejętności pracy w drużynie. Nawet dla niegrających dzieci Hocki nie stanowią bariery, bo są czymś znanym i lubianym, przecież lego kocha każdy.

DSC_4392

Od Gały: Ja Hocki polecam wszystkim z zapałem architektonicznym. Zagrajcie, a sprawdzicie, czy wasza wyobraźnia przestrzenna rzeczywiście jest tak doskonała jak myślicie! Dla mnie to totalny hardcore i jestem w tą grę naprawdę beznadziejna – ale cóż… kocham ją! To jest po prostu ten rodzaj zabawy, który podoba się każdemu i wcale nie nudzi po kilku rozgrywkach. Poza tym kolory są cudowne, przejrzyste, a zasady banalne. Jeśli macie większą ekipę – ta gra będzie dla was idealna, możecie do niej zasiąść aż w 9 osób! Cudny jest też ten mechanizm, że mimo, że grasz w parach, to one się zmieniają i wygrywa tylko jedna osoba. Hocki Klocki to jak dla mnie strzał w dziesiątkę dla tych którzy poszukują gry imprezowej, na więcej graczy, lekkiej ale wymagającej, lub gry w którą można pograć rodzinnie czy z dziećmi. Ja i reszta Plansznoobków polecamy!

 

#Ola

1 Response

  1. 27 lutego 2016

    […] Plansznoobki zagrały w Hocki Klocki. […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *