Magiczne siódemki, czyli recenzja sprytnej karcianej nowości od Fox Games

Siedem to liczba magiczna, przynajmniej do tego przekonuje nas autor nowej karcianki wydawnictwa Fox Games: siedem cudów świata, siedem grzechów głównych, siedem cnót… I wszystko to w znajdziemy w małym pudełku i na kilkudziesięciu kartach w „Siedem”. Generalnie, jest to prosty i przyjemny filler, który można porównać do innej gry z siódemką w tytule. 😉

siedem1

W grze tworzymy zestawy kart – mamy ich, oczywiście, siedem różnych typów w siedmiu różnych kolorach. Przygotowanie do gry jest dziecinnie proste – ot, od 2 do 4 graczy dostaje na rękę początkową 3 karty, a jedna karta z tali ląduje na stole jako karta początkowa.

Mechanicznie to banał, w każdej turze gracze zagrywają jedną z trzech kart i rozpatrują jej efekt. Na koniec swojej tury uzupełniamy rękę początkowej liczby. Nic trudnego, jednak moce poszczególnych siódemek są bardzo różne – poczynając od dobierania kolejnych kart, a kończąc na okradaniu współgraczy, co powoduję, że naprawdę możemy sporo pokombinować.
siedem2
Rozgrywka kończy się kiedy na jednym stosie znajdzie się siódma karta, wtedy gracze podliczają punkty i wyłaniany zostaje zwycięzca. Punktowanie też jest proste, każda karta jest warta tyle punktów, jaki numer przedstawia. Smaczku dodają karty „Etapów życia” i „Kolorów”:

– Etapy życia – w zależności od tego ile kart tego rodzaju tworzy stos, tyle kart mających najwyższą wartość nie punktuje. To znaczy: na stosie Etapu Życia leżą 3 karty – gracze, którzy na koniec gry mają na ręku 7,6 i 5 nie dostaną za nie żadnych punktów.

– Kolory – ostatnia karta leżąca na stosie kolorów narzuca kolor atutu – wszystkie karty w tym kolorze dają maksymalną ilość punktów. To znaczy: na stosie Kolorów ostatnią kartą jest czerwona siódemka, wszyscy gracze, którzy mają czerwone karty liczą je jako siódemki. Chyba, że stos Etapu Życia będzie to modyfikował.

To co najbardziej przeszkadza w grze to słabo doprecyzowana instrukcja. Podczas rozgrywek mieliśmy sporo wątpliwości na temat tak podstawowej kwestii jak „co sie stanie, kiedy skończą się karty w talii?” Wielokrotne przeczytanie instrukcji nie pomogło w tej kwestii, sięgaliśmy nawet po wersję angielską, co przyniosło podobne efekty.

siedem3

Przyczepię się też trochę wykonania. Karty posiadają siedem (i tylko siedem) różnych grafik (Trochę nudno się robi na stole!) oraz masę tekstu opisującego dokładnie jej działanie – może użycie symboli przyniosłoby lepsze efekty, bo w pierwszych grach sporo czasu poświęcaliśmy na studiowanie tych napisów, mimo że tak naprawdę jest ich tylko (może aż?) siedem. Pudełko odrobinkę za duże jak na zawartość (ale czy to nie normalne w tym hobby ? ), ale wypraska bardzo dobrze trzyma karty w miejscu i wygląda estetycznie.

Wrażenia:

Graliśmy kilka, a może nawet kilkanaście partii z rzędu, w trzy osoby i w pełnym składzie. Początkowo towarzystwo jakoś nie było do gry przekonane, jakiś brak chęci i złe nastawienie zaburzało obraz gry. Do tego drobne nieścisłości w zasadach (Czy z karty Morza można dobrać tę samą kartę? Zdolność kart Morza brzmi: „Dobierz do ręki ostatnią kartę z dowolnej kolumny” – zastanawialiśmy się, czy może to być ta, dopiero co położona) i trudność z zapamiętaniem wszystkich cech utrudniało rozgrywkę. Jednak w połowie drugiej, może trzeciej partii coś przeskoczyło i zaczęliśmy grać bardziej świadomie, taktycznie wykorzystując wszystkie możliwości kart. Gra jest losowa, jak w sumie każda karcianka, jednak losowość tą można w pewien sposób równoważyć – np. Karty Fortuny: „Wybierz na głos liczbę lub kolor i odwróć wierzchnią kartę z talii dobierania. Jeśli ta karta pasuje, połóż ją odkrytą przed sobą (…) Pod koniec gry otrzymasz za nią dwie dodatkowe punkty. – teoretycznie strzelanka, ale przecież można zobaczyć jakie karty leżą już na stole i oszacować prawdopodobieństwo, którą kartę najlepiej obstawić. Bawiliśmy się dobrze, nie zauważając nawet, że ktoś przetasował karty i rozdał je ponownie przygotowując kolejną partię. Im lepiej poznaliśmy tę grę, tym bardziej nam się podobała i na pewno będzie często lądować na stole. :)

Polecam fanom fillerów, sprytnych karcianek, które nie zajmują dużo miejsca, a cieszą nasze małe, szare komórki.

# Ola

Grę do recenzji udostępniło wydawnictwo Fox Games – serdecznie dziękujemy!

1 Response

  1. 23 maja 2016

    […] Nowość, gra Siedem na Plansznoobkach. […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *