Relacja z GRAMY!

W ubiegły weekend (21-22.11) pojechaliśmy do Gdańska na Gramy! Ola z Niewodnikiem brali udział w Mistrzostwach Polski w Splendor, które odbywały się w sobotę, a my z Emilem przyjechaliśmy się bawić – i bawiliśmy się wspaniale!

W finale mistrzostw wzięło udział 89 osób, a każda z nich dostała specjalną, piękną matę do gry Splendor oraz promki – był to bardzo miły prezent dla uczestników, bo niektórzy z nich przyjechali nawet z drugiego końca Polski. Mistrzem Polski został Piotr Cholewa, którzy otrzymał w nagrodę tysiąc złotych. Za drugie miejsce nagroda wynosiła 500 złotych, a za trzecie 250.

0

Tak wyglądały targi widziane z górnego tarasu.

Jedną z atrakcji targów były palety, na której można było zakupić różne w gry w naprawdę niskich cenach. W naszych kolekcjach wylądowały między innymi: Goa, Keyflower, Genua, Jaskinia, Roll through the ages, Książęta Florencji, czy Can’t Stop. Mieliśmy nie lada problem z zabraniem ich wszystkich z powrotem do Warszawy, ale na stoisku Granny zakupiliśmy OGROMNE torby, które pomieściły spokojnie wszystkie gry :)

2

Zdobycze nasze i naszych znajomych.

Ola zagrała w Hocki Klocki i jej wewnętrzne dziecko krzyczało z radości.  To lekka i przyjemna imprezówka, gdzie na czas w parach budujemy różne dziwne konstrukcje z uroczych, kolorowych klocków. Wszyscy, którzy w dzieciństwie lubili zabawy LEGO powinni spróbować i raczej się nie zawiodą. Gra wydaje się banalnie prosta, ale zapewniamy, że taka nie jest. Dobra wyobraźnia przestrzenna wskazana!

6

Hocki Klocki

Gała z Olą zagrały też w Potworne Przepychanki – grę dla dzieci, która jednak sprawia również wiele radości dorosłym. Polega na wepchnięciu na planszę za pomocą specjalnej łopatki potworka – jeśli jednak przy tym ruchu inne potworki spadną, to przeciwnicy dostają po żetonie danego koloru. Kto zbierze największą szerokość stworzoną z żetonów – wygrywa. Trzeba przyznać, że trzęsące się ręce i brak zmysłu przestrzennego są niewskazane przy tej grze 😉 Fajna opcja dla rodzin, same chciałybyśmy ją mieć w kolekcji lub sprezentować, np. chrześnicy, ale cena trochę odstrasza (ok. 110zł).

9

Potworne przepychanki

 Gała z Olą miały także przyjemność zagrać z miłym Panem, którego każde zdanie zawierało „Innymi słowy…” (pozdrawiamy! <3) w Łowców Skarbów. Gra o pięknej grafice, w której draftujemy karty i ścigamy się w trzech kolorystycznych poziomach o skarby – dostaje je osoba z maksymalną ilością siły oraz minimalną. Po zebraniu skarbów walczymy z goblinami i tracimy lub zdobywamy punkty. Gracz, który po pięciu rundach będzie miał ich najwięcej – wygrywa. Gra wywarła na nas pozytywne wrażenie – to bardzo przyjemny odskocznik od ciężkich tytułów, który da nam możliwość do obmyślenia jakiejś strategii, ale nie namęczenia się przy tym zbytnio. Jesteśmy na tak!

10

Łowcy Skarbów

Gra o wojnach mrówek – ani temat ani oprawa graficzna nie zachęca do pierwszej partii. Nie chcemy porównywać do Neuroshimy Hex, jednak hexy będące podstawą planszy, 4 armie z różnymi jednostkami i sposób wykładania ich na planszy może sprawić, że takie skojarzenia przychodzą na myśl. Gra ma banalne zasady, sama w sobie jest bardzo bardzo prosta, ponieważ jej stopień trudności zależy całkowicie od tego, jak dobrze planują i wprowadzają w życie swoją strategie gracze. Oli zdecydowanie nie zachwyciły, ale Niewodnik daje im szansę.

4

Termity

Zagraliśmy w Koty! Jaka to jest milusia gra :)  Mamy sobie planszę z losowo ułożonych płytek 4×4 imusimy zapamiętać ustawienie, bo później każdy z nas dostaje trzy płytki ze schematem, który musimy odtworzyć, np.: odkryć trzy płytki z ogonami! Ustalamy do ilu punktów gramy, jeśli ktoś przekroczy próg – dokańczamy kolejkę i ten kto zdobył ich najwięcej, wygrywa. A jest to tylko jeden z 4 wariantów gry – są również takie dla dzieci, w których rzuca się kością. Gra wygląda uroczo, a koty, które na nas spoglądają z płytek są śliczne. Wariant dla dorosłych bardzo nam się spodobał, a gra wylądowała w naszej kolekcji (Gały siostra chyba by ją zabiła, gdyby gry nie dostała!).

DSC_4414

Koty

Tomek razem z Emilem nauczyli się kolejnej gry na myślenie, tym razem industrialnej, w której staramy się jak najlepiej wybrać dostępne nam parcele i zbudować na nich jak najpotężniejsze wieżowce. Akcja gry odbywa się w tytułowym Nowym Jorku, tuż na początku XX wieku, także w czasie, gdy miasto to przeżywało swój rozkwit. To, jakie tereny zdecydujemy się zakupić i jakie wieżowce na nich zbudujemy ma kluczowe znaczenie, szczególnie jeśli mamy aspirację wybudować jeden z legendarnych nowojorskich budynków. Emil zauważył jednak, iż koniec gry jest problematyczny, niektórzy gracze mogą zagrać o turę więcej niż inni. Ogólnie gra się całkiem podobała, polecamy dla wielbicieli eurosucharów!

3

Nowy Jork 1901

Czy faktycznie ta mała karcianka jest tak grywalna i zachwycająca? Plansznoobki mają podzielone zdania. Oli i Niewodnikowi zupełnie nie przypadł do gustu wariant podstawowy, bardzo losowy – nie sprawiał żadnej frajdy z gry, za to wariant rozszerzony ma potencjał i na pewno będą chcieli wypróbować go z większą grupą znajomych. Za to Gała i Emil od razu pokochali tę grę za proste zasady, które dają jednak pole do popisu.  Oli skojarzyło się to trochę z Intrygantami – tak samo musimy manewrować swoimi kartami, raczej nie żeby wygrać, a żeby ktoś inny przegrał przed nami.

5

Red 7

W wolnych od grania chwilach… również graliśmy, tyle że na turniejach! Jedne były świetnie zorganizowane, inne trochę słabiej. Bardzo podobała nam się organizacja turnieju „Koty” przez Trefl – wszyscy uczestnicy dostali drobne, ale bardzo fajne upominki, a w finale, gdzie grało 5 osób – każda z nich tytułową grę. Byliśmy mile zaskoczeni, w porównaniu do innych turniejów, w których po zagraniu kilku partii i przejściu do finału na nagrodę mogła liczyć tylko osoba z 1-go miejsca. Gała wyszła zwycięsko z turnieju Pomysłówki, Emil ograł wszystkich w Koty, Niewodnik rozwalił przeciwników w Nowy Jork 1901, a Ola zajęła zaszczytne drugie miejsce w turnieju Herosów.

7

Pablo na posterunku :)

1

Bo jak się bawić, to na całego!

Ola z Niewodnikiem wzięli udział w Wielkim konkursie wiedzy o grach planszowych. Po eliminacjach, które polegały na rozpoznawaniu planszówek na zdjęciach, zostali rozdzieleni do przeciwnych drużyn. Organizacja wydała się nam trochę słaba, bo musieliśmy czekać pół godziny, aż konkurs się w końcu rozpocznie, a organizatorzy do samego końca nie wiedzieli, kto będzie w nim stratował. Sam konkurs miał jednak bardzo fajną formułę, drużyny za poprawne odpowiedzi zdobywały pieniądze, za które potem mogły licytować pytania. Drużyna, w której grała Ola zajęła pierwsze miejsce, a Niewodnik wylądował na drugim. I już wiadomo kto jest lepszy!

Wszyscy uczestnicy imprezy mogli również liczyć na dużą loterię! Aby dostać los, trzeba było na kilku stoiskach wykonać różne zadania, a żeby otrzymać nagrodę, należało być osobiście w trakcie losowania. Jedynie Gała z naszej czwórki miała to szczęście, że ją wylosowali. Wygrała Koncept i była bardzo zadowolona!
Gramy będziemy wspominać bardzo miło. Była to impreza, której ciągle towarzyszył uśmiech, radość z grania oraz możliwość kolejnego spotkania znajomych twarzy. Wrócimy tam na pewno! :)

8

#Plansznoobki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *